A on mówi ze jest scenscie „brata twojego". A on jego zlápol pot szyje i pyta sie gdzie jego scensie. A on(o)siedzil(o)w ziemi : — A to sciensie twoje jest u tego i u tego pana. Tarn jest, kolo bramy kopiec a w tym jest twoje ácienácie. On przysed do domu. Dzieci i zona i on wybrali sie iáó w dr“oge. A on sobie zostawil w tij budzie chuodoki. I uszli kawelek drogi. I mówi on do zony ie on sie powróci po chodoki. I jak sie powróci 1, ta bida jego “obuwala sie w chodoki. Jak go zuobocyla, wyskocyla mu na kark. I mówi mu tak ze go nie opuáci wience. I idzie do zony. Mówio dzieci; — Marno, tata coá niesie na plecach. I przychodzi blisko. «ona mówi : — Co ty niesiesz? A on mówi. — Jak jo zased do burdela, ona sie uobuwala w moje chodoki i wyskocyla mnie na plecy» Mówi zona do tij bidy ze wstyd im niáó na plecach jq, bo jest bardzo chudo. I poszlido miasta, kupili flaszke, kozali ji wleác do tij flaszki, tij bidzie. I bida wlazla do flaszki i zatkali j3 kurkiom. X ido dali. I przysli do jednego lasu. A tam zdybali kowole 1. I tam pokladli te flaszke z bidom i ido dali. I ido, ido, i zaszli do tego dwura, gdzie bylo ich ácensie. I on sie pyta tego pana cy on dostanie u niego shizbe. A on mówi do niego : — Ty mozesz dostaé a twoja zona i dzieci nie. Bo to bylo jesieni. Kto w lecie robil to zostaje na zime u niego. A on mówi panu ze on sobie wykopie burdel w tym kopcu. A pan mówi tak, ze on w ziemie siedzil i teroz tei bedzie tam siedzil, w ziemi. I posed kopaé. Na jeden ryskol 2 ukopot i tam coá dzwoni. Kopie jesce dali. A tam jest kuper z piniedzmi. Odkopal go fajnie dookola. I przysed do niego pan i mówi jemu : — Ty chcesz braé piniondze z mojego pola? Nie daje ci, zabiraj sie stont. I (na) te piniondze (pan) przyprowadzil swoich slugów. Jak te slugi przyszly kopáó, piniondze padly w ziemie. I te pieniondze stoly az do jutra do roña. W nocy wysedl kuper do góry i bylo napisane zlote litery na wiszku. I bylo napisane : „kto wezmie te piniundze (i) pok-ladzie renke na kuper, to urwe mu glowe. To jest jego scensie, tego bidnego“. Teroz pan co zrobil? Mowil tak; — Daj mi polowe tych piniendzy, to wszystko tobie oddom, calo moszyje 3. lo ze sobom nie wezme nic, tylko kosz piniendzy, batu i konia, to wszysto. Moszyja cala jest twoja. I pan wyjechol a bidny zostal tam gospodarzem. Za rok napisal po swojego brata bogatego aby przyjechol na wesele do niego, bo wydaje dziewczyne. A ta bratowa mówi : — Z cegó on wesele zrobi, jak on taki bidny? Upiekla chleba w piec jeden, i wziena masía i sera i jechali porom koni do niego na wesele. I jado i jado. Przyjechali do tij wsi i widzili duzo chudoby. I pytali sie ludzi ze wsi czyja ta chudoba tam sie pasze. A te ludzie mówio ze tego a tego pana. X jado dali naprzód, widzo duzo áwiá. I pytajo sie cyje te áwinie so. A ta (sic) mówio ze tego i tego pana. A jado jesce mai dali. Widzo duzo g?si. I pytajo sie cyje te g?si so. — Tego i tego pana. Zona tego mgza bogatego mówi do niego : — On sie tak nazywa jak i ty. Co to moze by¿? A on mówi do nij ze na áwicie moze sie trapi c4 taki czlowiek jak on sie nazywol. I przyjechali do tij wsi i pytajo sie gdzie i ten a ten clowiek siedzi 5. A oni pokazoli : — Ten dwór co tam jest. W ten dworze siedzi. Matko bosko, strasznie sie przelenkli. Przyjechali do bramy. Stróz tam stol nie chciol ich puácié do árodka. A z»obocul brat brata i przysed po niego. Stugi jego wzieni od tego brata fure i konie i pochowali gdzieá. I wziol brat brata pot poche i zaprowadzil go do swoich pokojów. A ten brat nic nie mówil. Tylko zona tego brata strasznie byla felsiwom : skond on tyla mo wszystkiego. I cymol ich brat tydzieá u siebie. zona tego bogatego brata strasznie sie pytala swojego m?za aby sie pytal brata skont on ma ten mají).tek. Brat sie pytol : — Bracie, powidz ty mnie skont ty takis majontek wielgi masz? Brata to bardzo obrazilo : 1 mrówki „fumici“. 2 Informatoarea a explicat : hirlec „sapá“. 3 Termen romínesc mosxyja pentru majqtek, * Pentru trafic sie „a se Intlmpla“. 5 siedzié cu scusul dupS rom. a sta „a locai“. 183